Makhnovskyy: Na ligę nam nie zabraknie motywacji
![]() | ||
28.07.2010 - 16:50 | GKSKamil | komentarze: 0
Po odejściu Jana Muchy do Evertonu w Legii trwa zażarta rywalizacja o pozycję pierwszego bramkarza. Podczas okresu przygotowawczego swoje szanse otrzymał Kostiantyn Makhnovskyy. Jak młody Ukrainiec ocenia swoje szanse na wywalczenie bluzy z numerem „jeden”? Zapraszamy do lektury wywiadu z Kostią.
legia.com: Kto jest pierwszym bramkarzem Legii na trzy tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych?
Kostiantyn Makhnovskyy: Myślę, że każdy chciałby być pierwszym bramkarzem. Mamy jeszcze dwa sparingi oraz mecz z Arsenalem. Po tych spotkaniach dowiemy się kto zdobędzie bluzę z numerem jeden.
legia.com: Komu, twoim zdaniem, jest najbliżej do tej pozycji?
Kostiantyn Makhnovskyy: Nie chcę wyrażać swoich opinii. Mogę powiedzieć tylko o sobie. O ocenę pozostałych chłopaków najlepiej zapytać trenera Dowhania.
legia.com: Twoja pozycja w drużynie poprawiła się po turnieju w USA. Jak wspominasz Sister Cities Cup?
Kostiantyn Makhnovskyy: W Chicago chciałem pokazać się z dobrej strony. Wiedziałem, że odchodzi Janek i pojawiła się szansa, aby zostać pierwszym bramkarzem. Najważniejsze, że pokazałem się z dobrej strony. Wcześniej zaliczyłem tylko trzy występy w meczach o Puchar Ekstraklasy, gdzie ciężko było o poziom ligowy. Często grałem w MESA.
legia.com: Przez dwa lata rozegrałeś tylko pięć meczów w pierwszym zespole Legii. Jak oceniasz ten czas?
Kostiantyn Makhnovskyy: Na pewno nie straciłem. Przychodząc do Legii wiele zyskałem. Myślę, że przygotowując się przez dwa lata z Krzysztofem Dowhaniem zyskałem więcej, niż grając w klubach z I ligi.
legia.com: Przy okazji transferów bramkarzy z Legii do silniejszych drużyn część kibiców lamentowała, że trudno będzie znaleźć odpowiedniego zastępcę. Czy teraz jesteś gotowy, aby przejąć schedę po Janku Musze?
Kostiantyn Makhnovskyy: Wiele o tym słyszałem i często na ten temat rozmawiałem z Jankiem Muchą. On mówił, abym nie przejmował się opiniami innych ludzi. Jano często wspominał, że na początku nikt w niego nie wierzył, a gdzie dzisiaj jest każdy doskonale wie. Trzeba wykorzystać swoją szansę.
legia.com: Jeżeli okaże się, że nie wygrasz rywalizacji o miano pierwszego bramkarza, to będziesz myślał o wypożyczeniu?
Kostiantyn Makhnovskyy: Na razie o tym nie myślę. Chcę wywalczyć miejsce w podstawowym składzie. Zobaczymy czy trener postawi na mnie.
legia.com: W trakcie okienka letniego pojawiło się wiele nowych twarzy. Czy nie masz problemów z komunikacją na boisku?
Kostiantyn Makhnovskyy: Na boisku dogadujemy się w „języku piłkarskim”. Najwięcej rozmawiam z obrońcami, a w tej formacji jest stosunkowo wielu Polaków. Poza tym obcokrajowcy jak Inaki, Dixi czy Panczo doskonale znają polską mowę. Srdja również poznał kilka polskich słów, a można dogadać się z nim również po angielsku.
legia.com: Tęsknisz za Jankiem Muchą? Każdy widział, że bardzo się przyjaźnicie.
Kostiantyn Makhnovskyy: Oczywiście brakuje go na treningach. Zawsze można było pośmiać się. Wprowadzał dobrą atmosferę do zespołu. Teraz odszedł do Evertonu. Chciałbym, abyśmy za kilka lat spotkali się w Premiership na różnych bramkach.
legia.com: W trakcie sparingów nasza obrona nie prezentuje się najlepiej, ponieważ tracimy sporo goli. Z czego to wynika?
Kostiantyn Makhnovskyy: Faktycznie puściłem trochę za dużo tych goli. W spotkaniu z GKP zostałem pokonany trzy razy, zaś w potyczce z Ruchem Wysokie Mazowieckie przepuściłem dwa uderzenia. Muszę przyznać, że czasami ciężko jest skoncentrować się na mecz sparingowy ze słabszym rywalem występującym w niższej lidze. Kiedy gra się przeciwko Bordeaux lub PSG, to nie potrzeba dodatkowej motywacji. Z każdym treningiem i sparingiem wszystko będzie wyglądało lepiej. Poza tym w każdym meczu mieliśmy różne ustawienie w defensywie. Ostatnio z powodu kontuzji zabrakło Inakiego. Jego miejsce zajął Kuba Wawrzyniak. Kiedy wszyscy wrócą do zdrowia, to jestem pewien, że będziemy grali dużo lepiej.
legia.com: Nie obawiasz się, że wracając do "ligowej szarzyzny" po starciach z Bordeaux, PSG, Rennes czy Arsenalem motywacja może być trochę mniejsza? W końcu w polskich zespołach nie ma Makelele, Gourcuffa, Gyana lub Arszawina.
Kostiantyn Makhnovskyy: Nie ma takiej możliwości. Motywacji może zabraknąć na sparing, ale nie na mecz ligowy. To jest oficjalne spotkanie, którego stawką są punkty, a w konsekwencji mistrz Polski.
legia.com: Za trzy tygodnie zainaugurujecie rozgrywki ligowe. Czy w derbach Warszawy wyładujecie sportową złość za nieudany poprzedni sezon?
Kostiantyn Makhnovskyy: Na pewno będzie brakowało Inakiego, Dicksona i Kuby Rzeźniczaka. Mamy jednak szeroką kadrę i trener znajdzie optymalne ustawienie. Chcemy pokazać się z dobrej strony. Nasz cel jest jeden, mistrzostwo Polski.
źródło: legia.com
[ strona główna ]
Boruc: Na Euro 2012 chcę być numerem 1
07.09.2010 - 15:25 | dodał: buffon77 |
0
![]() | ||
![]() | ![]() | |
![]() | ||
W najbliższych mistrzostwach Europy chcę być podstawowym bramkarzem biało-czerwonych - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Artur Boruc...
Antolović: Nie jestem problemem Legii
02.09.2010 - 18:02 | dodał: buffon77 |
0
![]() | ||
![]() | ![]() | |
![]() | ||
Zespoły, które przyjeżdżają na Legię, nastawiają się głównie na defensywę i wyprowadzają groźne kontry, za którymi nie nadążamy - powi...
Dowhań: Antolović potrzebuje czasu
31.08.2010 - 16:44 | dodał: buffon77 |
1
![]() | ||
![]() | ![]() | |
![]() | ||
W Chorwacji dobrze się prezentował, ale nie miał takiego obciążenia psychicznego, jak ma to miejsce w Legii. Na ostatnim meczu było prawie 20 tysięcy kibic&oacu...
Sandomierski: Nic nas nie zniszczy
21.08.2010 - 13:45 | dodał: Wiśnia |
0
![]() | ||
![]() | ![]() | |
![]() | ||
Rywalizacja pomiędzy Grzegorzem Sandomierskim a Rafałem Gikiewiczem o miano bramkarza numer 1 miała być niezwykle zacięta. Po pierwszym meczu el. Ligi Europejsk...
Chcę podwyśszać swoje umiejetnosci!
12.08.2010 - 21:26 | dodał: Wiśnia |
0
![]() | ||
![]() | ![]() | |
![]() | ||
W ubiegłym tygodniu podpisała kontrakt z niemieckim BV Cloppenburg. Niedługo z reprezentacją walczyć będzie o awans do Mistrzostw Świata. Mowa o Dominice Wy...
